Życie zmienia się, ale się nie kończy

Listopad to miesiąc, kiedy opadają liście. Każdy z nich przypomina nam o chwili śmierci, naszej śmierci: „Czy widziałeś, jak w smutny jesienny wieczór opadają martwe liście? Tak samo codziennie dusze ludzkie ulatują ku wieczności. Pewnego dnia takim opadłym liściem będziesz ty” (Droga, 736). Tak, również nadejdzie śmierć moja i Twoja, przypadkowy Czytelniku tych linii, jak czytamy na grobowym epitafium: hodie mihi – cras tibi (dziś dla mnie – jutro dla ciebie).

Chciałbym porozmawiać o znanych osobach, które zmarły w Polsce w ubiegłym miesiącu. Chodzi o śmierć znanej aktorki, chorującej na raka. Jej odejście nie było niespodzianką. Dobry Bóg dał tej młodej kobiecie czas, by dobrze się przygotowała na spotkanie z Nim w trakcie długich miesięcy choroby.

W październiku tragicznie zginęła również młoda rodzina, znana z uwagi na pracę rodziców w świecie dziennikarskim. Była to śmierć nagła, gwałtowna, niespodziewana.

Prawie wszyscy ich znamy – Anna Przybylska oraz Brygida Frosztęga-Kmiecik, jej mąż Dariusz Kmiecik i ich dwuletni syn Remek.

Bóg jest Dawcą życia i Panem śmierci. Tylko On daje życie i tylko On je odbiera. On dał czas pani Annie Przybylskiej, by dobrze się przygotowała do ostatniej  i najważniejszej podróży. Chorowała na raka trzustki. W trakcie choroby nawróciła się do Boga Ojca i opowiedziała o tym publicznie w piśmie dla kobiet. Znowu zaczęła się modlić. Wyspowiadała się po trzynastu latach. Wróciła do praktyk religijnych jak marnotrawny syn czy zagubiona owca. Tak o tym sama opowiada:

„Jak byłam małą dziewczynką, piękne wydawało mi się to, co było na zewnątrz. Gdy dziewczyna była ostro umalowana, korale błyszczały na jej szyi, uczesana w loki i ubrana w kolorowe ciuchy, wydawała mi się najpiękniejsza. Ale teraz, kiedy jestem już dorosła, pięknem dla mnie jest zgoda z samą sobą, harmonia wewnętrzna. To jest takie piękno, którego nie da się zmierzyć ani wyważyć, ani wystylizować. Pięknem są teraz także czyny. Dopiero, kiedy staniemy na Sądzie Ostatecznym przed Panem Bogiem, nasze czyny zostaną ocenione.

Kiedyś w szkole na religii katechetka kazała nam prowadzić dziennik dobrych uczynków. Jeśli zapisałam trzy lub cztery, to myślałam, że nie pójdę do piekła. Teraz nie jestem już dzieckiem, które wyszło właśnie z lekcji katechezy. Teraz mi się wydaje, że dobro to umieć naprawiać błędy, jakie popełniliśmy. I to nie tylko te rzeczywiste, ale też te w myślach. Zaczęłam więc pracować nad sobą, żeby nie ściągać tyle złej energii, która niszczy, kiedy masz w sobie złość. Teraz zaczynam to kontrolować. Dawniej, kiedy facet zajechał mi drogę, wyzywałam go w myślach od najgorszych. A przecież można tego człowieka jakoś wytłumaczyć, zrozumieć – był zamyślony, albo ma jakiś problem domowy, albo po prostu nie jest dobrym kierowcą. Wyzbywam się więc złych emocji, które nagromadzone we mnie sprawiają, że cierpią na tym najbliższe mi osoby. Staram się więc nie ulegać impulsom, nie złościć, być po prostu na co dzień życzliwą. To działa w obie strony, bo im ja jestem lepsza dla siebie, tym jestem lepsza dla innych. Czynienie dobra powinno przede wszystkim dotyczyć nas samych.”

Rodzina Kmiecików. Oglądałem wiadomości w dniu tej tragedii i ciągle padało to pytanie: dlaczego? Wszyscy odpowiadali: nie wiemy. Tak, nie wiemy, ale wiemy, że Bóg wie dlaczego. Dlaczego Karol Wojtyła został księdzem? Podobno, ponieważ zadał sobie pytanie: dlaczego tak wielu przyjaciół i znajomych zginęło, a ja żyję? A odpowiedź: powołanie! Bóg woła ciebie, byś dalej żył, byś uczynił coś pięknego dla świata i dla Boga. Dlaczego Viktor Frankl, Żyd ateista, nawrócił się będąc więźniem Auschwitz? A odpowiedź: ponieważ kiedy zapytał, jaki sens ma ten obóz zagłady, ujrzał wschód słońca, a promień światła dotknął jego serca mówiąc: tylko Ja mogę nadać sens każdej ludzkiej tragedii!

Dlaczego w katowickiej kamienicy w wyniku wybuchu gazu zginęła tylko ta znana rodzina? I tylko oni? Nie wiemy, ale są znaki. Rodzina żyje razem, pracuje i umiera razem: miłość jest równie silna jak śmierć! Czy w czasach rozwodów, egoizmu, braku prawdziwej miłości, śmierć tej rodziny nie mówi nam o wartości absolutnej, wierności aż do śmierci? Wolę umrzeć niż być niewierny wobec mojego powołania Bożego! Wolę tego rodzaju tragedię od tragedii rozbitej rodziny!

Podczas mszy pogrzebowej bp Wiktor Skworc, główny celebrant, powiedział:  „W świecie, w którym wielu ludzi żyje jakby Boga nie było, śmierć tej młodej rodziny przypomina nam, że życie jest po prostu kruche i przemija. Bo wszyscy zdążamy ku wieczności. Oni byli ludźmi wiary, związanymi z lokalnym Kościołem. Módlmy się za nich, gdyż byli szczerze oddani prawdzie i pracy, którą podejmowali z oddaniem i profesjonalizmem. Oni byli szczerze zainteresowani sprawami najbardziej wykluczonych”.

Śmierć ma sens, jeżeli życie ma sens, a życie ma sens, ponieważ istnieje niebo – życie po życiu. My, chrześcijanie, nie możemy się smucić jak ci, którzy nie mają wiary. Ich śmierć paraliżuje i przeraża, nas śmierć – Życie – zachęca i przynagla. Dla nich to koniec, dla nas – początek (zob. Droga, 738). Istnieje życie wieczne, powtarzam: istnieje niebo. Ta związana z Chrystusem Zmartwychwstałym prawda nadaje sens naszemu ludzkiemu bytowaniu. Jak napisał kard. Ratzinger: „Od istnienia życia wiecznego zależy to, czy w ogóle istnieje szczęście (w tym życiu!) dla człowieka” (Opera Omnia, X, 476).

Vita mutatur – non tollitur. Tak modlimy się w pierwszej prefacji dla zmarłych: życie zmienia się, ale się nie kończy. Tak, życie nie kończy się na ziemi, lecz trwa w pełnym tego słowa znaczeniu poza granicą naszego czasu i przestrzeni. To nieprawda, że zmarli żyją tylko w naszej pamięci – oni żyją prawdziwym życiem w pamięci nieśmiertelnego Boga. Człowiek stworzony jest do życia wiecznego, nieba, pełnego życia z innymi ludźmi – ze świętymi – i z Bogiem: Ojcem i Synem i Duchem Świętym. Amen.

Postscriptum: „Ludzka miłość zmierza ku nieskończoności, nie może jej jednak dać. Wspólnota miłości z Bogiem daje to, czy w istocie jest miłość: Ten dialog się nie przerywa. Przez współistnienie z Nim jesteśmy w tym, co właściwe, w niezniszczalnym życiu. Przez to, że Jezus odwołuje się do Abrahama, Izaaka i Jakuba jako ludzi, którzy są Boży, a stąd nieśmiertelni, mówi nam: Trzymaj się w życiu tego, co nie przemija i nie rozpada się. Trzyma się prawdy, dobra, trzymaj się miłości, trzymaj się Boga. I o samym Chrystusie moglibyśmy teraz powiedzieć: Trzymaj się zmartwychwstałego Chrystusa, a wtedy trzymasz się życia i wtedy żyjesz naprawdę – wtedy żyjesz już teraz prawdziwym życiem, wiecznym życiem” (Joseph Ratzinger, Opera Omnia, Zmartwychwstanie i życie wieczne, tom. X, str. 644)

 

Udostępnij

Przeczytaj jeszcze

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej. Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.