Trwa Międzynarodowy Rok Różnorodności Biologicznej. Uniwersyteckie Centrum Badań Nad Środowiskiem Przyrodniczym Uniwersytetu Warszawskiego zorganizowało z tej okazji cykl otwartych wykładów. Mnie poproszono o mówienie nt. „Różnorodność biologiczna ‘po Bożemu’ w działaniach ekologów franciszkańskich”. Szukam zatem definicji owej bioróżnorodności „po Bożemu”…
I odkrywam, że została ona ustanowiona już w pierwszych wersetach Biblii: Bóg ulepił („z ziemi” – tak samo jak w przypadku człowieka) „wszelkie dzikie zwierzęta i wszelkie ptactwo powietrzne” i „przyprowadził je do człowieka, aby dowiedzieć się, jak on je nazwie” (Rdz 2,19).
Adam nadaje więc „nazwę wszelkiemu bydłu, wszelkim ptakom powietrznym i dzikim zwierzętom”.
Oto u zarania Stworzenia człowiek poznaje każdy żyjący gatunek.
Potem w czasie potopu Noemu Bóg nakazuje, by wprowadził do arki po parze każdego zwierzęcia (por. Rdz 7).
Widzę zatem, że Biblia mówi jasno: Stwórca pragnie różnorodności gatunków i niepowtarzalnego charakteru każdego z nich!
Zwierzęta świata stworzonego nie są niezróżnicowaną masą, wydaną na pastwę człowieka i jego eksploatacji. Ich różnorodność nie jest jego dokonaniem, lecz dziełem Stwórcy, który pozostawia człowiekowi jedynie ich klasyfikację.
Gatunki są odrębne od siebie (oddzielanie i stwarzanie są ze sobą związane), to znaczy, że takimi je stworzył Bóg. On sam jest Ojcem różnorodności biologicznej.