Stoją otoczone zielonym wieńcem w centralnej części ołtarza. Uśmiechają się radosnym światłem i przypominają o trwającym adwencie. Wczoraj zapłonęły już trzy i dzięki nim zdałam sobie sprawę że to już prawie połowa grudnia. Świeczki – symbol czuwania.
Przez nieustanne ciepło nie odczuwam upływu czasu. Dzieje się bardzo dużo ale paradoksalnie nieśpiesznie i tym sposobem mamy już bożonarodzeniowy miesiąc. Przerażająco szybko. W pierwszą niedzielę adwentu pojawiła się niespodzianka – zmiana angielskiego mszału. Dotychczasowy był wciąż (od wprowadzenia języków ojczystych do liturgii) źle przetłumaczony. Podczas mszy zdarzają się błędy i wybuchają salwy śmiechu. Trzeba więc być nieustannie skupionym – w ten sposób cała parafia St. James pięknie czuwa w oczekiwaniu na Boże Narodzenie. Adwent to taki niezwykły czas w roku. Codziennie na porannej mszy przyglądam się literkom na fioletowym tle: Natuwamya mitima yesu – Uporządkuj duszę swoją. A w mojej duszy ostatnio bardzo dużo się dzieje. Trudności pojawiają się właśnie w tym niezwykłym czasie oczekiwania i pozwalają się doskonalić. Huśtawka: złość, radość, smutek, wzruszenie, euforia. Najważniejsze to nie dać za wygraną – nie pozwolić Złemu na mieszanie się do mojej misji, na przesłanianie dobra, piękna i radości. Walka trwa. Dążę wytrwale do doskonałości, do chrześcijańskich ideałów by Chrystus w mym sercu nie narodził się na pustyni.
Alicja Kamasa, Zambia, Mansa 15 grudnia 2011