Hojne i otwarte serca Polaków

W tygodniu nauka, nauka, nauka… Na weekend, jak każdego tygodnia w ostatnim czasie, jadę do Poznania, żeby pomóc przy kwestach na rzecz Misji-Kamerun. Na zdjęciu: podczas jednej z takich zbiórek – ojciec Dariusz, Agata (jedna z członków Stowarzyszenia) i ja.

Mniej więcej od marca co tydzień gościmy z ojcem Darkiem (który przebywa obecnie na urlopie w Polsce) i członkami Stowarzyszenia Przyjaciół Dzieci Słońca w różnych poznańskich parafiach, które organizują kwesty na rzecz naszej misji i zapraszają nas do siebie w kolejne soboty i niedziele. Po Mszach rozdajemy ulotki informacyjne na temat misji, a ojciec Darek wygłasza w tych parafiach kazania opowiadając o pracy misyjnej i o życiu w Kamerunie. Cieszę się, że mogę w ten sposób pomóc tym, którym nie wiedzie się dobrze w moim kraju i którzy bardzo potrzebują pomocy z Polski. Polacy są bardzo hojni i serdeczni. To piękne, że mają tak otwarte serca i są gotowi do pomocy. Prawie każdy dorzuca swoją „:cegiełkę” do koszyka – daje tyle, ile może – nawet, jeśli ma niewiele. Zdarzało się kilkakrotnie podczas zbiórek, że ktoś nie miał przy sobie pieniędzy i tak ubolewał nad tym, że nie może nam pomóc, że szedł do domu po pieniądze i specjalnie cofał się do kościoła, żeby trafić na kwestę po kolejnej Mszy. To wzruszające, jak ci ludzie cieszyli się, że nas jeszcze zastali i że mogli włączyć się do pomocy w dzieło misyjne! Szczególnie ciepło wspominam parafię na os. Lecha, w której ojciec Darek gościł już kilkanaście lat temu i z której wielu ludzi zdecydowało się wtedy na „adopcję na odległość”. Teraz, gdy o. Darek zawitał tam znowu (a ja po raz pierwszy), wielu ludzi podchodziło do nas i pytało o swoich „podopiecznych”, których wspomagają finansowo i w modlitwie aż do tej pory. Były to bardzo radosne i przyjazne rozmowy – w wielu przypadkach znałam dobrze dzieci, o które nas pytano. Właściwie część tych „dzieci” to już dorośli (również i studenci). Mogliśmy więc przekazać bieżące informacje o nich: co robią, jak się uczą, jak żyją. To takie niesamowite: przed polskim kościołem w zwyczajny dzień nagle usłyszeć z ust obcych ludzi nazwiska i imiona osób, które dobrze znam, a które są tak daleko…! To tak, jakby kawałek mojego kameruńskiego świata przeniósł się na chwilę na to poznańskie osiedle… Ci ludzie tak bardzo cieszyli się z usłyszanych wieści na temat „swoich” afrykańskich dzieci, przekazywali pozdrowienia – czuło się, że o ile tak bardzo są od nich oddaleni geograficznie, o tyle z kolei sercem są przy nich bardzo blisko!!
Te kwesty to dobra okazja do bezpośredniego kontaktu z tyloma obcymi ludźmi, z którymi na co dzień nie będzie miało się kontaktu, a którzy nieraz zapadną w pamięć na dłużej. Bo czasem podejdą, aby zagadnąć, o coś zapytać, czy życzyć powodzenia. To bardzo miłe… Szczególnie zapadła mi w pamięć sytuacja, jaka miała miejsce przed kościołem pod wezwaniem św. Antoniego z Padwy w Szczecinie (jedyna zbiórka poza Poznaniem w tym roku). Podeszła do mnie mała dziewczynka (może 4 lub 5 lat) i z rozbrajającą szczerością wyznała: „Ojej!! A ja jeszcze nigdy w życiu nie widziałam prawdziwej Murzynki!!” To było niesamowite! W jej oczach i na całej buzi wręcz wymalowane było szczęście, że oto właśnie wreszcie ma okazję zobaczyć PRAWDZIWĄ MURZYNKĘ! 🙂 Dziewczynka była przeurocza w swej bezpośredniości!! 🙂
Na pewno zostanie mi też głęboko w pamięci niezwykle miłe wspomnienie z kwesty, która miała miejsce w miniony weekend. Tym razem zbieraliśmy pieniądze na naszą misję w parafii pw. Świętych Aniołów Stróżów w Poznaniu na os. Kosmonautów. Gdy tak stałam sobie i kwestowałam po jednej z Mszy, podeszła do mnie pewna pani, która wyszła właśnie z kościoła, poprosiła męża, aby zdjął jej bransoletkę z ręki, po czym sama …założyła tę bransoletkę osobiście na moją rękę mówiąc, że to podarunek na szczęście. To był prawdziwie spontaniczny gest wypływający prosto z serca!

Udostępnij

Przeczytaj jeszcze

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej. Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.