Dora – numeraria pomocnicza Opus Dei – sto lat!

Na początku roku znana polska gazeta opublikowała artykuł, trochę tendencyjny, w którym skrytykowano sposób wykorzystania funduszów unijnych przez stowarzyszenie będące właścicielem budynku w Warszawie przeznaczonego na działalność kobiet z Opus Dei. Prałatura ustosunkowała się do tej publikacji. W tym miejscu nie chcę poruszać tego tematu. Jestem przekonany, że kobiety same potrafią bardzo dobrze wyjaśnić sytuację. Niemniej jednak, jako kapelan posługujący w tym budynku, chciałbym zabrać głos z punktu widzenia duszpasterskiego.

Istnieje wiele dróg prowadzących do konkluzji, że Bóg istnieje i że jest dobry. Dla mnie jedna z tych dróg to istnienie numerarii pomocniczych. Są to członkinie Dzieła zajmujące się pracami domowymi w tego typu budynkach, nazywanych ośrodkami Opus Dei. Mają one życie wewnętrzne, miłość do Boga, pokorę i mądrość, będące dla mnie przykładem osobistego dążenia do świętości. W Opus Dei numerarie pomocnicze są naszym skarbem, radością, ukrytą siłą, ponieważ jeszcze nigdy nie spotkałem się z osobami, które tak dużo i intensywnie się modlą.

W dniu 11 stycznia 2014 r. przypada setna rocznica urodzin jednej z nich – Dory del Hoyo. Była jedną z pierwszych numerarii pomocniczych. Zmarła w Rzymie dziesięć lat temu w opinii świętości. Ma otwarty proces beatyfikacyjny.

W jej biografii czytamy: „14 marca 1946 roku w Bilbao poprosiła o przyjęcie do Opus Dei. Od pierwszej chwili potrafiła odpowiedzieć z wiernością na Boże powołanie. Cechowała ją pobożność eucharystyczna – Msza św. była centrum i korzeniem jej życia wewnętrznego – a także czuła miłość do Najświętszej Maryi Panny i św. Józefa oraz ufne zawierzenie swojemu Aniołowi Stróżowi. 27 grudnia 1946 r., na zaproszenie św. Josemaríi, pojechała do Rzymu, gdzie mieszkała do końca życia.

Dora postanowiła poświęcić swoje życie pracy, którą uważała za fundamentalną nie tylko dla rodziny, ale dla każdego człowieka i dla całego społeczeństwa. Była przekonana, że ideał „szczęśliwego świata” powinien rozpoczynać się od stworzenia pogodnego ogniska domowego poprzez dbałość o wypełnianie zadań, które przyczyniają się do atmosfery pełnej harmonii i dobrego humoru.

Jej koleżanki mówią o zawodowym prestiżu, jakim się cieszyła. Nie zadowalała się wykonywaniem obowiązków w pralni czy w kuchni, ale wykorzystywała swoje talenty do głębi: od postanowienia o prasowaniu koszul młodych studentów z użyciem krochmalu — zgodnie z modą lat czterdziestych — chociaż nikt jej o to nie prosił, po przygotowanie jakiegoś specjalnego dania niemal bez środków finansowych. Utrzymywanie w czystości patelni albo nakrywanie do stołu były dla niej okazją do miłowania. Chciała odnajdywać Boga w pozornych drobiazgach — heroicznych — ofiarowania dobrze wykonanej pracy, z miłością, każdego dnia, do końca życia”.

Tak, dla mnie istnienie numerarii pomocniczych to znak dobroci Boga. Z drugi strony, czytając niektóre komentarze zamieszczone na stronie internetowej odnoszące się do tego tendencyjnego artykułu, myślałem: widać zło, nienawiść, żółć, niechęć do wszystkiego, co odnosi się do Boga. Tak – myślałem – diabeł musi istnieć, gdy anonimowi ludzie w taki sposób się wyrażają. Oni mają już swoje przesądy. Żadne racjonalne argumenty do nich nie trafią. Są już od początku nastawieni na “nie” i nie potrafią widzieć dobra, światła i piękna w tym wszystkim, co odnosi się do Boga, do transcendencji. Już  scholastyka stwierdziła, że “quidquid recipitur ad modum recipientis recipitur”, to znaczy: cokolwiek się przyjmuje, przyjmuje się na sposób przyjmującego. W przenośnym tłumaczeniu można powiedzieć, że dobry człowiek ma życzliwy i pozytywny stosunek wobec świata, a zły widzi wszędzie zło.

Jestem już ponad 42 lata w Opus Dei i nigdy  ani słyszałem od Założyciela, którego osobiście poznałem, ani nie czytałem żadnego jego tekstu, że kobiety „zyskują świętość po urodzeniu ośmiorga dzieci”. To stwierdzenie z tendencyjnego artykułu, tak jak wiele innych, to jedynie wyobraźnia dziennikarki. Wiele osób uczestniczy w różnych zajęciach w ośrodkach Dzieła. Mają one na celu formację w aspekcie zawodowym, ludzkim i duchowym. Jeżeli ktoś twierdzi, że Opus Dei to sekta lub tajemnicza organizacja, mogę mu powiedzieć, że ja – katolicki kapłan należący do Kościoła katolickiego, powszechnego – jeszcze tego nie wiem ani nie odkryłem tej tajemnicy.

Dora dążyła do świętości zawsze spokojna i radosna. Niektóre polskie numerarie pomocnicze poznały Dorę w ostatnich latach jej życia i dają świadectwo, że było ono piękne. Za wstawiennictwem  Dory tak się modlimy: Panie nasz, który powołałeś Dorę do tych samych zajęć, które wykonywała Najświętsza Maryja Panna w domu w Nazarecie, pomóż mi odnajdywać Ciebie w sytuacjach każdego dnia i roztaczać wokół siebie ciepło rodzinne, jakie ona niosła swoją radosną i pełną wyrzeczenia pracą, wypełniając nauczanie świętego Josemaríi. Obdarz chwałą Twoją służebnicę Dorę i przez jej wstawiennictwo udziel mi łaski, o którą Cię proszę… . Amen.

Jeżeli ktoś chce dowiedzieć się trochę więcej o pracy numerarii pomocniczych, zachęcam do obejrzenia ośmiominutowego filmu z polskimi napisami, zawierającego świadectwo Andrea Feehery – numerarii pomocniczej ze Stanów Zjednoczonych.

Udostępnij

Przeczytaj jeszcze

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej. Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.