Jak opisać pierwszy dzień w Bosconi w kilku słowach? Jestem zachwycona. Czuję się jakbym cofnęła się o 150 lat wstecz i spotkała księdza Bosko. Padre Piotr odebrał nas dziś rano z autobusu i od razu Go polubiłam. Nie wiem czy da się inaczej. Człowiek pracy, tak wszyscy o Nim mówią. Dla mnie to taki współczesny Jan Bosko. Dzieło wielkie: boiska, szkoła, warsztaty, 2 baseny, gospodarstwo, a w nim: krowy, świnki, kurczaki, króliki, warzywa, owoce. Miedzy dziećmi Salezjanie, animatorzy i on, dyrektor. Obrazek iście z Turynu!!!
Piach w Peru
W Piura jest wszędzie bardzo dużo piasku. Zamiatanie, wycieranie ławek w kaplicy, okien, czy parapetów to syzyfowa praca. Wczoraj próbowałyśmy się dowiedzieć od dzieci jak mówi się po hiszpańsku piasek. Podniosłam zatem garstkę piasku pytając co to jest. Nie spodziewałam się jednak odpowiedzi: „to jest ziemia.” „To nie jest ziemia – powiedziałam, ziemia jest czarna. „Jak to Seniorita, to ziemia jest u was w Polsce czarna?” – odpowiedziało mi zdziwione dziecko.
Wczoraj było także nasze pierwsze oratorium peryferyjne. Każda z nas trafiła do innej części dzielnicy. Animatorzy prowadzą tam popołudniu zabawy dla dzieci oraz krótkie katechizmy. Było to nasze pierwsze zetknięcie się z tutejszą rzeczywistością. Z domami z trzciny lub z kartonu i biedą jakiej nawet sobie nie wyobrażałyśmy jadąc tutaj. Żadne zdjęcie nie odda tego, co się widzi będąc tutaj. Bosconia jest dla dzieci i młodzieży dosłownie i w przenośni „oazą na pustynii”. Bardzo bujna roślinność, owoce, basen, boiska, to rzeczy, których poza placówką po prostu nie ma.
Anna Jałoszewska – (06.07.1987) Pochodzi ze Szczecina. Ukończyła prawo na Uniwersytecie Szczecińskim. Jej hobby to śpiew, musicale i góry. We wrześniu 2011 roku wyjechała na roczną misję do Peru. Od 5 września 2011 razem z Dorotą Rudzińską pracuje na placówce księży salezjanów w miejscowości Piura w Peru. Pracuje w szkole internacie oraz oratorium.