Dama

Kapusta to cenne warzywo, nie tylko za sprawą witamin, które w sobie kryje. Ostatnio doświadczyłam, że można w niej znaleźć coś bardziej cennego. Coś, bez czego nie da się żyć. Dziwne? A jednak. I wcale nie mam tu na myśli małego bobaska w kolorze mlecznej czekolady zawiniętego w pieluszkę.

Pewnego pięknego i upalnego popołudnia, kiedy słońce grzało niemiłosiernie, wracałam z Office do domku. Miałam do pokonania niecałe pół kilometra. Mało, jednak po całym dniu pracy w małymi dusznym pomieszczeniu przy temperaturze prawie 40 st. C, nie jest to takie proste. Praca w upałach nie należy do przyjemności. Tym bardziej dla człowieka, który nie jest do takich temperatur przyzwyczajony. Nogi były ociężałe. Wilgotna bluzka parzyła niczym wosk wylany na palec. Głowa była nagrzana niczym patelnia. Szłam, ale jakbym się oddalała. Nie miałam siły na rozmowę, słowa bełkocząc zostawały w ustach. Przy każdym kolejnym kroku czułam jak ucieka ze mnie energia, a to dopiero połowa drogi. Dziewczynki pozdrawiały mnie, a ja nie miałam sił unieść ręki do góry i im pomachać. Marzyła mi się szklanka zimnej wody. W takich warunkach to najcenniejszy skarb. Bez niego zginiesz.

Sunęłam noga za nogą, a myśli bawiły się w chłodnej wodzie jeziora. Oby do domku – tam czeka na mnie zimny prysznic. Gdy tak marzyłam idąc przez nasz duży ogród zobaczyłam – kapustę. A raczej to, jak jest zraszana kroplami życiodajnego napoju. Stała tak na swojej jednej nodze niczym dama, piękna, dostojna, ubrana w srebro wody. A zraszacz jak sługa systematycznie dawał jej wodną ochłodę. Też tak chcę! Nie myśląc długo – pewnie od tego słońca, wskoczyłam miedzy jej zielone głowy i czekałam. Dobrze, zraszacz nie miał nic przeciwko żeby i mnie ochłodzić. Nagle poczułam zimne krople na włosach, twarzy, rękach, łydkach. Trwało to kilka sekund jednak mi wystarczyło. Miałam uczucie jakbym wyszła z zimnego, górskiego potoku. Na twarzy pokazał się uśmiech, oczy zabłysły, zmysły się obudziły. Coś wspaniałego! Stałam i czekałam na kolejną dawkę ochłody. Jest! Siły powróciły, miałam ochotę zostawić wszystko i ganiać za wodą jak małe dziecko kiedy zobaczy na chodniku kałuże. Krótka chwila, a jak ważna. Zwykła woda, a ile daje sił i radości.

Tak więc w kapuście znalazłam siły na pokonanie ostatniego odcina dzielącego mnie od domku. Ale czy tylko to? Myślę, że taki orzeźwiający element dnia zapiszę w swoim kalendarzu zajęć. To dobry sposób na radzenie sobie z upałami. Kolejny dowód na to, że w każdych warunkach stać człowieka na kreatywność i pomysłowość.

Czasem nie dostrzegamy tego, co mamy na co dzień. Do momentu, kiedy jest nam bardzo potrzebne, a nie jest to w zasięgu naszych rąk. Doceniamy wtedy wartość, smak i ważność. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że często to, co jest takie zwyczajne, pospolite, codzienne kryje w sobie wielką moc. Cieszmy się z najmniejszej rzeczy. Cieszmy się, że gdy odkręcimy kran od razu leci woda. Inni muszą ją nosić kilka kilometrów w beczkach i dzbanach na głowach. A inni muszą jej szukać w kapuście.

Katarzyna Steszuk, Zambia, Lusaka, 1 grudnia 2011

Udostępnij

Przeczytaj jeszcze

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Możesz określić warunki przechowywania cookies na Twoim urządzeniu za pomocą ustawień przeglądarki internetowej. Administratorem danych osobowych użytkowników Serwisu jest Katolicka Agencja Informacyjna sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (KAI). Dane osobowe przetwarzamy m.in. w celu wykonania umowy pomiędzy KAI a użytkownikiem Serwisu, wypełnienia obowiązków prawnych ciążących na Administratorze, a także w celach kontaktowych i marketingowych. Masz prawo dostępu do treści swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu, a także prawo do przenoszenia danych. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.